Oddechem poezji jest śnieg albo sadza
Kiedy śnieg jest oddechem- krzewy stoją czarne
A jeśli sadza- to oprósza dłonie
Zakochanych lub katów
Zarówno pobladłe
Głową poezji krzak płonący w nocy
Przy nim jednorożce łby mają wysmukłe
Kruki- dzioby okute w pochewki ze złota
W kolanach dziewcząt
Rysują się słoje
Ojcem poezji-jej bogiem-jej drwalem
ten chory człowiek z drżącym kręgosłupem
Z twarzą tak sztywną jakby bicz ją przeciął
Lub cień
Mkąncego na obłokach diabła
kanon 1965
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl
| Angel Lyrics www.diglyrics.com | Darmowe Gry Java Darmowe Gry Java freejava.pl | feng shui bagua feng shui bagua www.mojefengshui.pl | gastgeschenke www.ismenashop.eu | złota karta kredytowa www.2sekunda.pl |